Romantykiem być

Romantycy to piromanii. Płonie ich serce, żar namiętności rozpala zmysły, pożoga nienawiści trawi to co zostało itd. Ja również miałem okazję poczuć się jak prawdziwy romantyk. Dosięgnął mnie płomień wspomnień.

Nie były to zwykłe wspomnienia. Otóż dokonałem całopalenia czegoś co nazwaliśmy “złotymi myślami”. Nie były to zwykłe złote myśli. To miał być blog dwójki osób w wersji analogowej. Jedna pisze swoje myśli, zakleja kartkę i oddaje zeszyt drugiej osobie. Ta robi dokładnie to samo – spisuje jakąś ważną rzecz, po czym zakleja kartkę i oddaje z powrotem. Kartki były zaklejane celowo – mieliśmy je odkleić później (nawet po wielu latach) aby przekonać się o czym myśleliśmy.

Zabrakło konsekwencji. W zeszycie znalazły się dwa wpisy, które faktycznie zostały odczytane po latach (dokładnie to sześciu). Drugi z wpisów należał do mnie i był górnolotną prozą zdesperowanego chłopaka będącego w stanie bardzo wskazującym. Ten pierwszy był zdecydowanie ciekawszy. Mieszanka opisu sceny ze słynnych Harlekinów wraz z kobiecą dumą posiadania.

O całej sprawie zapomniałem aż do odnalezienia wspomnianego zeszytu. Chętnie bym go zostawił jednak rzeczy opisane są zbyt prywatne. Poza tym dotyczą przeszłości. Spaliłem je. Niczym romantyk obróciłem w niwecz to co było częścią mnie.

Jej wpis kończył się słowami “Jest mój. Nikomu go nie oddam“. Mój zdaje się kończył w nieco inny sposób “Mam nadzieję, że Kotek mi wybaczy“. Tia..