Rzecz nowa o samotności

Będzie o samotności. I łódce. Zacznę jednak od początku. Samotność nie jest dla mnie czymś nowym. Miałem z nią kilkukrotnie do czynienia, raz czy dwa o mało się pochlastałem (oh poor emo boy). Oswoiłem się z nią, przyzwyczaiłem się do niej, czasami nawet za nią tęsknię. W każdym razie wydawało mi się, że wiem o niej dużo.

Teraz będzie o łódce. Wyobraź sobie łódkę (niech to będzie coś większego, np. żaglówka). Płyniesz na niej z grupą wspaniałych osób. Dogadujesz się z nimi bez problemu, stanowicie całkiem dobry zespół. I nagle z całego zespołu zostajesz tylko Ty. Sam jeden na tej zasranej łódce.

O takiej samotności chciałem powiedzieć. Nie jest to samotność związana z odejściem partnera. Nie jest to samotność związana z długotrwałym przebywaniem z dala od ludzi. Możliwe, że to w ogóle nie jest samotność.

Czy już domyślasz się, że łódka była metaforą? Zespół istniał. Pracował w tym samym biurze, każdej z tych osób poświęciłem ileś czasu. Teraz nie ma nikogo z tego składu.

Nie, to nie jest samotność. To jest ta głupia pustka jaką ludzie pozostawiają po sobie. To często idzie w parze z samotnością. Teraz jednak jest odczuwalna. Sprawia, że czuję się samotny. Mimo świadomości, że tak nie jest.

Po jakimś czasie przyzwyczaję się do wiecznej nieobecności tych osób. W końcu myśli o tych osobach pozostaną osamotnione i przepadną. Zwykła kolej rzeczy.

One Response to “Rzecz nowa o samotności”

  1. radmen March 27, 2012 at 7:34 pm #

    Łódka, mimo że użyta jako metafora istnieje naprawdę. Zebrało mi się na notkę po przypomnieniu sobie o zdjęciu naszego zespołu na tej cholernej żaglówce.