Cybernetyczna długowieczność

Solenizantom obchodzącym co najmniej setne urodziny zadaje się pytanie o sekret długowieczności. Recepty są proste: kontrolowany alkoholizm, krzyżówki pod prysznicem, trzy kilogramy ziemniaków na śniadanie, lub po prostu doby humor. Oczywiście nie zaszkodzi do tego dodać zdrowego odżywiania, trybu życia i ogólnie rozumianego życia w zgodzie z naturą. Jednak czy są inne sposoby na długowieczność? Ostatnio rozmyślałem troszkę o tym w kontekście wampiryzmu. Teraz przyszła kolej na długowieczność w wersji digitalnej.

Załóżmy, że uda mi się przepchnąć całe swoje jestestwo przez kabelek i wyląduję w rzece Internetu. Jak to będzie? Czym będę? Czy będę świadomością lecącą po fali informacji? Będę przemierzać węzły brzegowe każdej dostępnej sieci, aby później skakać sobie po urządzeniach mobilnych? A może będę próbował wrobić kolejne osoby w teście Turinga?

Zastanawiałem się jak by się odnieść do takiej możliwości z kontekstu wiary. Gdzie byłby bóg w świecie stworzonym przez człowieka? Czym tak naprawdę byłaby rzeczywistość wirtualna gdyby mogli w niej przebywać ludzie?

Czy taka alternatywa byłaby w ogóle interesująca? Wieczne szwędanie za informacją wcale nie wydaje się być atrakcyjne. Tym bardziej, że moja elektryczna istota byłaby zależna od czynników, na które nie miałabym wpływu (ot choćby rachunki za prąd). Czy jako elektron odczuwałbym upływ czasu? Jeśli nie to nawet nie byłbym świadom swojej długowieczności.

Chyba jednak poczekam i umrę jako człowiek.