Jarocin

Legendarny Jarocin w końcu urósł rangą na tyle abym mógł go zaszczycić moją obecnością. W końcu mogłem poznać kultowe miejsce, w którym walczono z systemem. Miejsce, które udowadnia, że punk wcale nie umarł.

Punki jako stworzenia zasługują na cały paragraf. Właściwie to wiedziałem kim, ideologicznie, są. Tutaj miałem okazję poczynić pewne obserwacje natury.. ogólnej. Pierwsze co mogę stwierdzić to tyle, że korzeniem drzewa ewolucyjnego punka jest zombie. Punk rozwinął wszystkie właściwości tej kreatury z tym wyjątkiem, że nie pożera mózgów (bo tych już dawno zabrakło). Dieta została zmieniona na fajki i alkohol. Najedzony punk z kontentem kontempluje okolice szukając możliwości do solidnego wyjebania Systemu. Ponieważ Jarocin, a właściwie miejsce imprezy, to pole pozostaje jedynie kontemplacja okolicy (chyba, że w polu można znaleźć jakieś elementy Systemu). Jeśli znudzi się swoim zajęciem, a nadal pozostaje najedzony przychodzi czas na powrót do formy pierwotnej – spania w stylu zwłok. Udaje im się to całkiem dobrze. Tak dobrze, że można posądzić okoliczną ludność o ludobójstwo.

Obserwacja punków była zdecydowanie najzabawniejsza. Bo poza tym reszta wydała się taka całkiem normalna. Pole namiotowe takie jak każde inne. Przenośne toalety tak samo śmierdzące. Ludzie różni, mało ciekawi (wyjątek – punk). Obszar koncertowy poprawny.

Główną gwiazdą, dla której przyjechaliśmy była kapela Within Temptation. Nie za bardzo pasowała duchem do imprezy. Nie byłem jednak skażony myślą anarchizmu, nie czułem się również w nastroju do jebania Systemu, także nie przejąłem się zbytnio tym brakiem dopasowania. Zespół nie zawiódł, a widząc reakcje pozostałych został przyjęty całkiem ciepło.

Poza nim było całe mnóstwo różnych wykonawców. Od pizd-hipsterów do thrashowych wymiataczy. Ogólnie pozytywnie.

Teraz z lekka ideowo, tudzież przemyśleniowo. Jarocin, w mej koncepcji, miał widnieć jako miejsce oporu władzy. Władzy w ogóle, a nie konkretnym opcjom. Miało być to miejsce buntu, a nie było żadnym z tych. Jedyny bunt jaki był obserwowalny to punki i ich mało szablonowe odzienie. Jedyną formą buntu jako takiego było pogo, oraz rzadkie przepychanki. Nie było mowy o buncie, bo impreza przestała być taką, która stoi wbrew idei partii.

To co było, jest, to impreza bazująca jedynie na legendzie dawnego Jarocina (na którym nie byłem). Nie wydaje mi się aby to nadal była mekka punkowców i ideowego oporu. Jeśli chodzi o całokształt ta impreza jest po prostu komercyjnym przedsięwzięciem. Takim z miasteczkiem piwnym, biletami wstępu, ochroną, oraz wielką organizacją. To nie jest spontanicznie zebrana banda debili, która szarpie struny i ryczy w polu.

Oczywiście duch dawnej rewolty gdzieś wisiał. Tworzyły go martwe punki, pijące punki, kontemplujące punki. Jednak, to zdecydowanie nie jest tym co było dawniej. Ten duch utopił się masówce. Stworzono imprezę, na którym zaprasza się wielkie gwiazdy, które z kolei sprowadzają swoich fanów.

Miałem koncepcję. Przybyłem z tą koncepcją i przekonałem się, że była zwyczajnie głupia. Czasy buntu się skończyły i tak jak one uległy zmianie, tak również stało się z tą imprezą. Koncepcyjnie dostałem po dupie. Po raz kolejny nauczyłem się, że do pewnych rzeczy (właściwie to wszystkich) powinno się podchodzić bez wyobrażeń.

Bo gdybym przyjechał na Jarocin bez wymysłów widziałbym dobrze zorganizowaną imprezę. Wspaniałe koncerty, oraz możliwość odpoczynku. Dodałbym też, że skakałem do tego co grano, piłem na trawce i smarkałem błotem. I naprawdę tak było. Bawiłem się dobrze. Tylko ta jebana koncepcja.

4 Responses to “Jarocin”

  1. chrumśtak August 21, 2012 at 12:01 pm #

    nieźle się uśmiałam, chyba masz nową fankę bloga ;)

    • radmen August 21, 2012 at 12:04 pm #

      Polecam się na przyszłość :)

  2. YogiCK September 21, 2012 at 5:36 pm #

    Jeżeli szukasz większej dozy spontanu, i mniejszej komercji (może nie jej braku, ale przynajmniej nie gryzącej w oczy) zajrzyj kiedyś do Kostrzyna na Woodstock. Ze starego Jarocina nic nie została bo teraz to tylko komercha, nastawiona na trzepanie kasy z każdego kogo się da.

    • radmen September 22, 2012 at 11:06 am #

      Mam w planach wybranie się na Wooda. Oby to się udało w przyszłym roku (bo wybieram się już od dwóch lat i jakoś to nie idzie :/).