Rzecz o powstaniu warszawskim

Nie jestem empatyczny. Nie przejmuję czyiś emocji. Empatia w moim przypadku ogranicza się intelektualnego zrozumienia problemu. Przekonałem się, że jest pewien klucz, który potrafi wywołać u mnie prawdziwą empatię. Jest nim muzyka.

Tytuł notki nie jest przypadkowy, bowiem to muzyka Lao Che z albumu Powstanie Warszawskie wywołała u mnie uczucie, które mogłem zidentyfikować jako empatię. Empatię do czegoś, co minęło dawno temu. Do wydarzenia, o którym nikt mi nie opowiadał w formie przeżyć osobistych.

Nie chcę rozważać czy powstanie było słuszne (bo wszystko wskazuje na to, że było katastrofalnym błędem). Jednak, po przesłuchaniu albumu zrozumiałem co mogło skłonić ludzi do podjęcia walki. Chyba po raz pierwszy przeżyłem czyjeś emocje.

Chwilę później posypały się pytania. Jedno, to najważniejsze, ciągle kołacze mi się w głowie. Czy powstańcy byliby szczęśliwi widząc Warszawę, Polskę o którą walczyli?