Katharsis

Katorga Alkoholowej Chwili, Katatoniczny Atak Czkawki, Kosmiczna Apopleksja Cieśli, lub też zwykły prosty KAC. Już raz o nim pisałem. Co najmniej raz był on powodem do zaprzestania mojej przygody z alkoholem.

Tym razem odkryłem drugą naturę kaca. Doznałem oczyszczenia. Bo jak inaczej nazwać mechanizm drastycznej regulacji toksyn w organizmie? Jednak ja nie o tym. Natura dobrze radzi sobie z takimi problemami. Wyłączy większość kluczowych funkcji organizmu, tylko po to aby pozbyć się trucizny. Skutkiem ubocznym są wszelkiego rodzaju cierpienia natury psychicznej.

Tym razem zrozumiałem jednak, że to cierpienie przynosi oczyszczenie. Bo jak inaczej można nazwać mechanizm w którym wszystkie problemy znikają na dalszy plan? Nagle wszystko co dręczyło przestaje mieć znaczenie. Ważna jest ta krótka chwila cierpienia, a po niej przychodzi jeszcze większa radość. Czyż tak nie powinno być ze wszystkimi problemami jakie napotykamy w życiu? Wygląda na to, że kac w sensie metaforycznym, może przynieść ulgę od spraw bieżących.

Co prawda kac jedynie oddeleguje problemy na później, ale przynosi pewne zrozumienie – każdy z tych problemów traci na znaczeniu w obliczu poalkoholowego zabójcy.

Ps. jako wujek dobra rada polecam (po ustabilizowaniu pracy żołądka) wypicie hektolitrów przesłodzonej herbaty.