Archive | Polityka RSS for this section

Miniblog: Plakatowo

Są wszędzie. Obserwują, śledzą, śmieją się z mojej bezradności. Ryje z plakatów. Im bliżej wyborów tym więcej klonów tych samych mord, które starają się wykrzesać z siebie uśmiech. Nawet jadąc samochodem mam wrażenie, że przedzieram się przez las twarzy.

Z dnia na dzień przyrasta liczba plakatów. Cały wysiłek został przeznaczony na puste idee poparte logo partii.

Różnie i luźnie

Naszedł mnie pewien ciąg myśli. Krótkich, luźnych, nie nadających się na swoją “własną” notkę. Każda myśl warta zapisania. Być może ktoś ją wykorzysta jako narzędzie mojej kompromitacji, a może posłuży jako wybawienie dla zatroskanych nastolatek.

Myśl pierwsza – sytuacja w Japonii. Mit atomu pochłaniającego wszystko powrócił. Obudziły się wszelkiej maści organizacje ekologiczne, które uważają, że takie rozwiązania energetyczne będą dla nas zgubą. Przy okazji ludzie na całym świecie wpadają w panikę, bo byle piard Boga skieruje niszczycielską chmurę radioaktywnego pyłu nad ich głowy i zniszczy cały umiłowany świat. Po raz kolejny Wielcy wykorzystują strach mas.

Myśl druga – Libia. Wielkie mocarstwa chcą zgrywać bohaterów. W końcu znaleźli pretekst aby rozkręcić wielkie tryby machiny ich interesów. Kasa kryje się za losem pojedynczych osób, wcale nie chodzi o to aby im się żyło lepiej. Gdyby tak było to Afryka po raz kolejny byłaby skolonizowana, przez jakże to miłosierne państwa zachodu.

Myśl trzecia – wspomagacz filozofii – alkohol. Odkryłem, dlaczego alkohol wspomaga małe filozofie. Tymczasowo paraliżuje kończyny, przez co organizm może przekazać więcej energii do mózgu. Mózg nagle produkuje więcej myśli, a wywołane ciśnienie ostatecznie wyważa drzwi dziennej rutyny i powoduje wysyp przemyśleń zaległych na dnie czaszki. Gdy się przesadzi to i mózg wyłącza się, a wtedy czysty instynkt zaczyna działać.

Myśli trzy się spisały. Nie chciałem się nad nimi rozwodzić dłużej, bo wtedy byłoby coś o wiele gorszego od tego co zapisałem. Ku chwale poczwarków myślowych!

Miniblog: Wyborczo

Genialnym pomysłem jest zorganizowanie wyborów na jesień. Zrobiło się kolorowo, pozytywne barwy zalewają ulice. Kandydaci postanowili wykorzystać barwy narodowe – biały i niebieski. Wszyscy są w garniturkach, próbują sobie przypomnieć jak wygląda uśmiech. Część z nich zapewne uśmiecha się na samą myśl o tym czego nie wykona.

Brakuje mi w tym wszystkim odrobiny luzu i folkloru. Zaprawdę powiadam, że ta osoba która wywiesi plakat, na którym paraduje w dresie zyska moje poparcie. Jeśli na tym zdjęciu będą widoczne widły to przekonam rodziców. Za buty z wyłażącą słomą sprawię, że cała rodzina zagłosuje na Wybrańca.

Ordynacja w wydaniu poprawionym ponoć głosi, że po wyborach sztaby będą musiały zdjąć swoją papeterię. Ciekaw jestem, który z nich dokona tego najszybciej. Ci co uwiną się zadaniem najszybciej zyskają moje skromne poparcie.

Dziękuję polskim blogerom

Na kwestie polityczne staram się nie wypowiadać. Nie ma co się kompromitować brakiem fundamentalnej znajomości języka polskiego (bo jeszcze się okaże, że napisałem jakieś słowo w złym kontekście przez co dam do zrozumienia żem debil), nieznajomością historii (bo jeszcze pomyli mi się agent Bolek z papieżem Lolkiem), nie wspomnę o samej polityce. Zdecydowanie bardziej wolę czytać wypowiedzi innych. Ostatnio dochodzę do pewnego wniosku. Mianowicie, nawet gdyby pozbyć się aktualnych polityków i na ich miejsce wpakować światłych blogerów to sytuacja byłaby taka sama. Dokładnie te same przepychanki, bezowocne dyskusje, wyciąganie brudów sprzed lat, itd.

Teraz wspomnę coś o moich wrażeniach, o których pokrętnie napisałem wyżej. Otóż, gdyby tak przejrzeć najpopularniejsze tematy polityczne jakie przewinęły się ostatnio na Joggerze to statystyczne kłótnie są podobne (wg. subiektywnej metodologi “pi razy drzwi“). Odrobina wyzwisk, analiza wypowiedzi pod kątem poprawności językowej, uświadamianie oponenta, że jest niedouczony. Mało kiedy widać w tych dyskusjach jakieś wspólne konkluzje, które można określić mianem “porozumienia”. Najczęściej jest to regularna bitwa pomiędzy różnymi opcjami politycznymi.

Wracając do tytułu notki, za co dziękuję? Zawsze tak pięknie wypowiadacie się o polityce. Tyle pięknych argumentów, czasami na takim poziomie, że mimo dobrych chęci nie potrafię ich zrozumieć (to akurat zrzucam na swoją głupotę). Wasza aktywność jest godna podziwu.
Obrazek, który sami sobie tworzycie wydaje się być identyczny z tym co tworzą ludzie na Wiejskiej. No może są nieco inne barwy, oraz pewne różnice w detalach.

Stąd też nasunął mi się wniosek, o którym wspomniałem w pierwszym akapicie. Dla zwykłej chęci wzbogacenia o kolejną treść tego akapitu przypomnę – gdyby blogerami zastąpić polityków to sytuacja na folwarku politycznym uległaby niewielkim zmianom.
Na koniec moja mózgownica stawia pytanie. Czy owa myśl, wniosek, jest prawidłowa, czy też szalona?

Tak, po raz kolejny odniosłem się do ogółu. Przypominam, że to jest wypowiedź osoby, która nie potrafi w sposób klarowny przedstawiać tego drażniącego echa odbijającego się wewnątrz czaszki.

Wybory

Była druga tura, a ja tak samo jak w przypadku tej pierwszej nie brałem udziału. Tym razem miałem glejt, ba nawet wylazłem z mieszkania z postanowieniem, że jak znajdę komisję wyborczą to zajdę i do niej. Takowej nie znalazłem, także nie poszedłem.

W zasadzie nie ma to dla mnie znaczenia, bo oddałbym głos nieważny. To są wybory tak? Czyli mogę wybrać co chcę? To był mój wybór. Stwierdziłem, że żaden z dwóch kandydatów nie nadaje się na to stanowisko, a ja wcale nie miałem ochoty głosować na mniejsze zło.

Początkowo mój wybór kierował się ku Komorowskiemu, może i lepiej że on wygrał. Mimo to nie jestem zdania, aby jego prezydentura była jakimś przełomem.

Jak na moje to przy korycie nadal pozostają te same osoby. Skoro skład się nie zmienia to wątpię aby zmieniły się jakoś ich pomysły na rządzenie krajem. Potrzeba tutaj świeżej krwi, a na to jeszcze poczekamy.
I tak, mówi to osoba, która zna się na polityce na tyle na ile zna się przeciętny polaczek.

Nie narzekajcie, że wam się nie podoba

Sprawa tyczy się wyborów. Nie idę na nie. Poczta Polska się nie wyrobiła, nie otrzymałem glejtu. Nie pojadę specjalnie do domu, bo mi się nie opłaca. Prawdopodobnie i tak będzie druga tura, wtedy pewnie już pójdę.

W każdym bądź razie gdy gdzieś na FB zostawiłem komentarz na ten temat to zaraz była odpowiedź “tylko potem nie narzekaj, że się nie podoba”. Dlaczego nie mogę narzekać? Bo nie głosowałem? A gdybym głosował na Cthulhu, a wygra ktoś inny to dlaczego nie mogę narzekać? Hm, a może mógłbym narzekać na złą władzę wtedy gdyby mój faworyt wygrał?

Troszkę tego nie kumam. Nie idę na wybory z takiej czy innej przyczyny i już mi nie wolno wyrażać swojego zdania?

Znając życie zawsze znajdzie się okazja do narzekania. Nawet na kandydata, na którego się głosowało.

Acha, to nie jest tak, że zupełnie bojkotuję te wybory. Po prostu mam raczej małe możliwości aby tym razem się wybrać. Wcześniej chodziłem, w przyszłości też zamierzam. Mimo wszystko uważam to za swój obowiązek.

Miniblog: Komorowski, Kaczyński, Napieralski, a może Cthulhu?

W zasadzie jeśli chodzi o najbliższe wybory prezydenckie to nie wiem na kogo głosować. Wszyscy wydają się być równie złym wyborem. Może w takim razie głosować przeciwko temu kogo zdecydowanie nie chcę widzieć w roli prezydenta? W tej sytuacji pozostaje mi zdecydowanie czy lubię bardziej nijakiego Komorowskiego, czy pomieszanego Napieralskiego.

A może lepiej będzie zbojkotować wybory, albo dopisać sobie kandydata? W mojej ocenie Pan Cthulhu zdecydowanie nadaje się to tej roli.

Debata z premierem

Przepraszam, jaki temat miała ta debata?

premier Donald Tusk

To durne z pozoru pytanie sprawiło, że nieco zmieniłem pogląd na temat słuszności tej debaty. Nie chcę kwestionować wiedzy ludzi po “stronie” internetu. Odniosłem natomiast wrażenie, że ta całość była farsą.

“Przedstawiciele” sieci raczej nie chcieli zadawać pytań. Woleli przedstawiać swoje uwagi, obawy na temat proponowanych zmian. Tylko niewielu próbowało zadać jakieś pytania (często nawet słuszne). Pomijając to nasi przedstawiciele tak naprawdę przedstawiali jedynie swoje spojrzenie na sprawę. Jakoś zabrakło mi tych zapowiadanych pytań internautów.

Premier z kolei sprawiał czasami wrażenie bycia lepiej przygotowanym do dyskusji. Czy odpowiadał sensownie na całość? Nie wiem. Momentami odnosiłem wrażenie, że po prostu miał lepsze argumenty. Poza tym mówił otwarcie na co się zgadza, na co nie, oraz o czym może podyskutować.

Strasznie irytowała mnie obsługa kamer. To smsy, dzwonki telefonów, szepty. Strasznie przeszkadzali.

Moim zdaniem tej debaty mogło nie być. Nie postaraliśmy się. Zmian raczej nie będzie.

Przez ten cały czas nie zwracałem 100% uwagi na to co się działo podczas debaty. Momentami po prostu brakowało mi sił aby słuchać niektórych wypowiedzi.

Ktoś chyba wpada w paranoję

- Anna Cugier-Kotka została pobita i brutalnie obrażona. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że to była sprawa polityczna. Nie wiem, czy to było zlecenie, ale na pewno było to wydarzenie skandaliczne – powiedział podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński.

Pobicie aktorki ze spotu PiS było na zlecenie? – Wp.pl

Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, aby ktoś zlecał wpierdol biednej aktorce. Z resztą gdyby to była “sprawa polityczna” to pewnie i inni aktorzy niedługo oberwą.

Nie wiem jak Wy, ale ja ostatnio odnoszę wrażenie, że Kaczyński chce wywołać w nas jakieś paranoje. Podobnie było z mistycznym kryzysem. Gadanie, które ma nas poważenie zaniepokoić i sprawić, że będziemy bardziej podatni na kolejne absurdalne sugestie.

Ps. “sprawa polityczna” może i tak, ale bardziej prawdopodobne, że jej “organizatorami” są fanatyczni przeciwnicy PiSu, lub fanatyczni zwolennicy PO, a nie któraś z partii..

Ps2. Pewnie za chwilę stwierdzę, że zupełnie bez sensu się rzucam.. ;-]

Radmena na wójta!

Ma głowa sobie pomyślała, że mógłbym w przyszłości być wójtem. Ot takim co by starał się wiochę rozwinąć (bo mowa o moim Chmielnie) oraz wszystkie wiochy z gminy rozwinąć.

Do tego stworzyłbym (tudzież zatrudnił) grono ludzi, którzy pomogli by mi w tym. Poprzedni (w sumie aktualny) wójt jest strażakiem, to ja jako programista z analitycznym mi podejściem upakowałbym właściwych ludzi na właściwe miejsca. Oni by mi pomagali, a ja ludziom bym pomagał i ja byłbym szczęśliwy i wszyscy inni również by byli.

A ponieważ wizja ma czysto romantyczna jest miałbym miecz, którym ukróciłbym biurokrację, tarczę, którą osłaniałbym przed durnymi przepisami oraz mą świtę niczym rycerzy okrągłego stołu }:>